Podsumowując dziewięć miesięcy.

Dziś na liczniku pojawiło się piękne, okrągłe zero. Niestety nasz niemowlak o okrągłej, pyzatej buźce wciąż do nas nie dołączył, więc w...


Dziś na liczniku pojawiło się piękne, okrągłe zero. Niestety nasz niemowlak o okrągłej, pyzatej buźce wciąż do nas nie dołączył, więc widget z pływającym bobasem leci do kosza (nie będę mogła patrzeć na puste okienko!). Don Filipko jest uparty po mamie i zdecydowanie nie zgadza się na wcześniejszą eksmisję. Śmiejemy się z K. że jak posłuchał nas przez te kilka miesięcy to stwierdził, że jednak nie chce się rodzić. No ale rodziców się nie wybiera :)

Według dzisiejszej rozmowy z moją Panią Doktor do końca tygodnia powinnam urodzić (no ale dwa tygodnie temu była mowa o tygodniu, więc nie ufam już przepowiedniom wyczytanym spomiędzy moich nóg), choć otwarcie usłyszałam, że żadnej gwarancji nie mam. Skurcze przepowiadające są, czasem wręcz książkowo regularne, w sam raz do wyruszenia na porodówkę, ale akcja się wcale nie rozwija. Od prawie dwóch tygodni jestem w ciągłym stanie oczekiwania, liczę sekundy, minuty, oddechy, kopnięcia. I nic. 

Dostałam skierowanie do szpitala, więc jeśli do niedzieli nic się nie wydarzy, mam się zgłosić na oddział. I tu zaczyna się mój stres, bo jeśli Filipko posiedzi tak długo w brzuchu to mogę nie być w stanie urodzić go naturalnie. A tak bardzo bym chciała! 

W ostatnim czasie zasponsorowałam swojemu dziecku wiele przebytych kilometrów, wielogodzinne i intensywne śpiewanie, a nawet naukę gry na bębnie. Nic go nie rusza. Siedzi we mnie i terroryzuje wewnętrzne warstwy mojego brzucha, którego już praktycznie nie czuję (nie macie pojęcia, jaki poobijany jest przez to!).


Podsumowując ostatnie dziewięć miesięcy doszłam do następujących wniosków:


♦ Zdecydowanie nie jestem stworzona do tego, żeby wskaźnik wagi wskazywał więcej niż 60 kilogramów. Ba! Niech się najlepiej zatrzyma na max. 57! 

♦ Stereotyp o "ciążowych smakach" jest mocno przesadzony. Ja rozumiem, że można mieć ochotę na kiszone ogórki (oj, grudzień mi minął pod znakiem kiszonych ogórów!), ale żeby mieć ochotę na lody z nimi? Bujda.

♦ Wcale nie je się za dwóch. Choć bywają momenty wilczego głodu, kiedy je się nawet i za pięciu.

♦ Bywają na świecie mili ludzie, choć jest ich niestety garstka. Cała reszta to w najlepszym wypadku ignoranci, a w najgorszym... pozwólcie że nie będę kontynuować.
(W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim nieznajomym osobom, które w ciągu ostatniego pół roku wykazały się uprzejmością w moim kierunku, czyli: młodej pani, która oddała mi swój numerek w Urzędzie Pracy, jedynemu panu, który ustąpił mi miejsca w kolejce zanim zdążyłam w niej dobrze stanąć, babulince, która odprowadziła mnie do domu, kiedy zasłabłam w piekarni i pani, która przez pół autobusu do mnie szła, żeby pokazać mi wolne miejsce - to tyle, koniec tej listy)

♦ Wszelkiej maści urzędy to ostatnie miejsca, do których ciężarówka powinna się wybrać! O zgrozo i litości, numerkowe reguły gry w tych miejscach są bezlitosne, a jak spróbujesz zapytać, czy ktoś cię łaskawie przepuści, dostaniesz w odpowiedzi wskazanie gdzie są krzesełka, żebyś mogła siąść w kącie.

♦ Brzuch wcale nie jest wygodną podpórką na książkę. Za to już półką dla kota jest w sam raz xD

♦  Świetnym patentem na zwleczenie się z łóżka jest wypicie obfitej szklanki wody, kiedy zadzwoni budzik. To, że pęcherz siłą wyciągnie ciężarówkę spod kołdry jest totalnie pewne!

♦ Ciężarówko - nie rezygnuj z basenu (chyba, że każe ci lekarz)! Twój kręgosłup to później doceni. Mój mnie chyba nienawidzi za to, że odpuściłam sobie tą aktywność i daje o tym znać na każdym kroku. 

♦ Pyszne, domowe, mamine pierogi z kapustą i grzybami polane cudownym tłuszczykiem ze skwarkami - to nie jest danie dla kobiety w ciąży. Epicka zgaga jaka po owej rozkoszy występuje to chyba najgorsze, co mnie w ciągu całej ciąży spotkało. 

A Wy jakie macie ciążowe spostrzeżenia (z doświadczenia albo z obserwacji)? 



Mogą Ci się spodobać:

28 komentarze

  1. Ja jeszcze obserwacji nie mam ale koszmarne jest to co mówisz o ludziach w autobusie i urzędzie...
    Mam nadzieję że to już za minutę za godzinę i że będziesz mogła rodzić naturalnie! Trzymam kciuki!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Angelika, ja jeszcze żadnych obserwacji nie mam, bo to nie mój czas... ale muszę powiedzieć, że baardzo, bardzo lubię Cię czytać i masz zdecydowanie jakiś dar do pisania ;) Tak jak Marysię przeraziło mnie to co pisałaś o kolejkach, urzędach i tak dalej - w głowie się nie mieści, że aż takich ignorantów mamy dookoła. Przecież nie o to chodzi, żeby rozwijali przed Tobą czerwony dywan, tylko byli najzwyczajniej w świecie UPRZEJMI.

    Pozdrawiam Cię, a właściwie to WAS serdecznie i czekam niecierpliwie na wieści o Filipie "po drugiej stronie" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)

      Dziewczyny, cieszcie się że nie opisałam tych "negatywnych" sytuacji. Wtedy dopiero można stracić wiarę w ludzi xD

      Usuń
  3. Mi jak na razie jeden jedyny raz jakaś dziewczyna ustąpiła miejsca w tramwaju. Oczywiście rozumiem, wcześniej niewiele było widać, ale w tym momencie nie da się tego ciążowego brzucha pomylić z czymś innym. Ale nawet w miejscach, gdzie jest ogromny napis "kobiety ciężarne przyjmowane poza kolejnością" ludzie się burzą.

    Ja też nie jestem stworzona do swojej "nowej" wagi, przytyłam strasznie (choć nikt nie śmiał mi tego powiedzieć prosto w oczy poza moim facetem, który delikatnie zasugerował, że po porodzie fitness musi być :P) i nie mogę tego udźwgnąć :P I tak jedyną słuszną wagą jaką uznaję jest 50kg, niezbyt często była dla mnie osiągalna, no to chociaż tak z 53-54 mogę się zgodzić. Ale to co teraz to jest już przegięcie!

    I też się boję jeść niektórych pysznych rzeczy, zaczęłam już śniadanie dzielić na 3 co by potem nie umierać w męczarniach.

    Co do basenu - ja wpadłam na taki pomysł, aby chodzić, tylko mam dobrą wymówkę - nie zmieszczę się teraz w żaden strój kąpielowy, bo przed ciążą byłam dość skąpo obdarzona przez naturę, żeby nie powiedzieć płaska. Teraz w sumie też szału nie ma, ale to i owo mi spuchło, więc musiałabym specjalnie kupować nowy strój (bo zerówki aż tak się rozciągnąć nie da), a jak myślę sobie, że przed porodem pójdę pływać góra ze 2 razy, to chyba już mi się nie opłaca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! Zapomniałam o jednym panu w Ikei, który jak mnie zobaczył to rzucił od razu: "A proszę, to pani przede mną, bo to przecież kasa dla pani!" ;)

      Ja też nie wymagałam wcześniej taryfy ulgowej, jak brzucha nie było widać. No ale jak mam wielki balon przed sobą i toczę się jak pingwin to chyba ewidentnie widać, że lekko mi nie jest.


      Ja mam +20 do wagi (nawet trochę więcej, ale ciii) i zdecydowanie po porodzie fitness musi być :P

      Usuń
  4. Ja trzymam kciuki za rozwinięcie akcji porodowej oraz szybki poród bez komplikacji. Filipku zapraszamy na świat :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładnie Cię ten Filipek przetrzymuje ;D heheh ;D
    Szybkiego i lekkiego porodu ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. High life tam ma to się wychodzić nie chce :P

      Usuń
  6. Anonimowy29 maja, 2013

    Ludzie niestety nie zwracają uwagi na ciężarówki ja jestem w końcówce 5 miesiąca ale brzuszek jest już widoczny...i miałam tylko jedną sytuację w autobusie gdzie starsza Pani potrafiła wstać i zaproponowała odstąpienia miejsca...było to przemiłe ale niestety rzadko spotykane...w żadnych supermarketach itp nie spotyka się tego a dodam że raczej eksponuje brzuszek nie chowam go;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, pamiętam jak moja znajoma czekała i co chwila było "już? już jest mała na świecie?" ;) z Tobą mam podobnie :P często do Ciebie zaglądam w nadziei, że Filipek już jest :D dużo siły kochana, mam nadzieję, że będzie wszystko wszystko dobrze :)) a co do ludzi.. wiele takich niemiłych sytuacji dotknęło moją mamę, gdy była w ciąży, ludzie póki ich to nie dotyczy, nie rozumieją.. ale mogliby chociaż się zachować. buziak! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Angelika trzymam kciuki za szybkie i 'gładkie' rozwiązanie. Codziennie wypatruję Filipkowych niusów u Ciebie i mam lekki stres jakbym to ja miała rodzić:)
    Pozdrawiam Was gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Opiekuje się dziećmi i wiem też jak niektórzy ludzie nie zwaracają uwagi na kobiety z wózkami/małymi dziećmi. Na początku byłam w szoku, że jest aż taka znieczulica i o ile czasami ktoś ustąpi miejsca osobie starszej o tyle dla dzieci nie ma już takiej taryfy. Gdy winda nie działa a Ty musisz znieść po schodach do metra dziecko i wózek - musisz stać i czekać aż ktoś łaskawie pomoże, zazwyczaj są to starsze osoby... straszne. Możesz stać ze śpiącym dzieckiem na ramieniu a nasza młodzież ma na to wyje*ane. Co prawda jest jakaś część ogarniętych, dobrych ludzi ale Ci którzy przechodzą obojętnie, albo pchają się, wchodzą na dziecko i nie patrzą bo czas, czas, czas i trzeba pędzić do pracy/szkoły/na spotkanie tak wyprowadza z równowagi, że człowieka ogarnia niemoc. Przepraszam za gorzkie żale ;) życzę duuuużo zdrówka i trzymam kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie mam doświadczenia, bo to jeszcze nie ten czas, a ta "życzliwość" ludzi mnie przeraża. Chyba nigdy nie zrozumiem takiego zachowania.

    I jakoś tak czuję, że Filipko już wita świat. Mam nadzieję, że i tym razem mnie intuicja nie myli :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja Mała przyszła na świat całe 10 dni przed terminem... ale to chyba efekt intensywnych zakupów w Ikei dnia poprzedniego :) I tak już sobie jesteśmy razem 3,5 tygodnia i jest cudownie. Także życzę Tobie szczęśliwego rozwiązania i samych cudownych chwil z Synkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie już po wszystkim ♥
    Mi może i temat daleki, ale super piszesz! Dobrze się czyta, mam nadzieję że rychło wrócisz do blogerskiego swiatka ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba nie jest (było?;)) najgorzej skoro nie piszesz o dolegliwościach...a to właśnie te dolegliwości (3 trymestru) dawały mi się najbardziej w kość!

    Od paru dni oczekuję narodzin Filipka, mam nadzieję, że dostaniesz szybciutko ten mały prezencik. Trzymam też kciuki, aby poród był naturalny, tak jak chcesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki za Filipka! :***

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekamy na Filipka! Mam nadzieję, że pójdzie wszystko szybko i sprawnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. :)) osobistych doświadczeń nie posiadam, ale z drugiej ręki i obserwacji wiem, że to, co opisujesz to racja nad racjami :) głównie mówię o urzędach, autobusach i zgadze :D Życzę zdecydowanego dzieciaka i ogólnej szczęśliwości :)) Powiedz brzuchowi, że sezon truskawkowy to się skończy nim się zacznie i jak chce się załapać to trzeba się pospieszyć!

    OdpowiedzUsuń
  17. gratuluje ;-) ach już po wszystkim ;-) dostałam info od Maryś. trochę ją nękałam bo czułam że musi coś wiedzieć ;-);-)
    jeszcze raz gratuluje niech Mały chowa się zdrowo :-*:-*:-*

    OdpowiedzUsuń
  18. Od wczoraj stopniowo pochłaniam Twojego bloga. To nic, że trwa sesja, prace zaliczeniowe się same nie napiszą, a wiedza samoczynnie nie zajrzy do mej głowy. Wszystkie notki przeczytałam z prawdziwą przyjemnością.
    Przygotowania do ślubu, późniejsze życie młodej żonki, pełne miłości posty przyszłej mamy. Poczułam się jak Twoja koleżanka,przeżywałam je razem z Tobą.
    Stwierdziłam, że to musi być piękny czas dla kobiety, że też tak chce;)

    Dzięki za uświadomienie jak przebiega okres ciąży, o czym myśli wtedy kobieta. Wszystko u Ciebie jest takie prawdziwie, serdeczne.
    Do tego posty pełne inspiracji oraz motywacyjne - lubię i takie.
    Dalej rozwijaj się tak ciekawie. Ja tu jeszcze wrócę! :)

    Tymczasem gratuluję narodzin Synka i życzę szczęśliwych chwil z Małym! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się, że gadki o mieszaniu smaków itp to bzdura. Ja nie miewam żadnych dziwnych połączeń, a ogórków kiszonych to ani razu chyba nie jadłam;) Ochotę na "to" czy "tamto" miewałam i przed ciążą więc zmian nie widzę.
    Co do ustępowania miejsca to póki co nie oczekuję za wiele pomimo, że wkroczyłam w 7 miesiąc i brzuch już jest spory, ale tylko dlatego, że po prostu super się czuję i nie toczę jak hipopotam póki co;)
    Jednak wiadomo, że są sytuacje gdy naprawdę potrzebujesz odrobiny litości. W Biedronce pod moim blokiem jest extra- za każdym razem kiedy robię zakupy to któraś z pań kasjerek mnie dostrzega i otwiera kasę tylko dla mnie;) Chyba mają jakieś szczególne wytyczne co do traktowania ciężarnych.
    Dla kontrastu - w zeszłym tygodniu byłam w Grecji na urlopie i jadąc autobusem z jednego miasta do drugiego nikt nie ustąpił miejsca, a ludzi pełno z całej Europy- Polaków też wielu. Oparłam się o męża i dojechałam, ale wtedy faktycznie siedzące miejsce by się przydało.

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje kolezanki mowia, ze spac im sie ciagle chcialo...boje sie takich rzeczy, bo wolalabym nie przesypiac zycia :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Naprawde kazda z nas reaguje inaczej, nie martw sie. Ja jestem nocnym markiem i spac chcialo mi sie tylko w 1 trymestrze, teraz znow siedze nocami:)

    OdpowiedzUsuń
  22. W ciąży nie miałam zachcianek, no może kilka razy ochotę na arbuzy, nektarynki, kisiel, ale głównym towarzyszem mojej ciąży było ogromne pragnienie. Piłam 2 litry wody plus kilka herbat! Obliczyłam że wypiłam chyba z 500 litrów wody. DO tego ssanie w żołądku. Ja mogłabym dalej jeść jedną kromkę dziennie plus obiad, ale nie mój Mateo! Od czwartego miesiąca zjadałam w pracy pół chleba! Żeby nie zgłodnieć wcześniej niż za dwie godziny po kromkach, musiałąm owoce z jogurtem zajadać, żeby napełnić żołądek. I dalej w ciąże tym bardziej musiałam załadować np owsiankę do brzucha o 2 w nocy żeby dożyć do rana. Dziecko urodziło się 4520g, a ja 3 tyg. po porodzie miałam wagę jak na początku ciąży.
    A jeśli chodzi o przepuszczanie w drzwiach, ustępowanie w kolejkach i autobusach...?... no cóż... dwie kobiety koło 50tki, jedna przed budynkiem poczty boczkiem , boczkiem wcisnęła się pomiędzy mnie i barierkę przy schodach, żeby być pierwszą przy okienku, a druga Pani w aptece....stała przy jednaj kasie jak weszłam, ja stanęłąm więc przy kasie drugiej, a gdy okazało się, że osoba przede mną szybciej skończy kupować lekarstwa niż osoba która kupowała przed tamtą babką, przeskoczyła do mojej kolejki i stanęła przede mną! Szok. Nawet komentarz mojego męża ją nie ruszył.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam na razie dobre doświadczenia z życzliwością ludzi. Nie jeżdżę ostatnio dużo autobusami, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale miałam już 2 sytuacje, kiedy ktoś ustąpił mi miejsca (czyli za każdym razem, gdy jechałam autobusem i akurat w pobliżu nie było wolnych miejsc). W dodatku było to, gdy mój brzuch dopiero co zaczął być ledwo widoczny, wiec tym bardziej byłam pozytywnie zaskoczona i dość osłupiona, bo jeszcze sama nie zdążyłam się przyzwyczaić do widoczności ciaży i nie było mi w żaden sposób ciężko.
    Jem różne rzeczy, łącznie z pierogami i innymi niezbyt dobrymi podobno rzeczami dla kobiet w ciaży, ale zgagi jeszcze nie doświadczyłam, więc na razie czuję się szczęściarą, ale zobaczymy jak będzie potem :)
    Bardziej mi dokuczały mdłosci i z kolei dla mnie określenie poranne mdłości to jakiś mit, ja miałam głównie wieczorem, ale zazwyczaj umiałam zidentyfikować co muszę zrobić albo czego unie robić, żeby ich unikać i to stosowałam, więc ostatecznie nie było tak źle.
    Ciążowe smaki to chyba różnie bywa, też nie wyobrażam sobie dziwacznych połączeń, ale jednak coś się zmienia. Na początku ciąży miałam dużo awersji do różnych pokarmów i część rzeczy nie przechodziła mi przez gardło. Za to pojawiła mi się preferencja smaku kwaśnego i namiętnie piję wodę z dużą ilościa wyciśniętego soku cytryny (taka lemoniada bez cukru) oraz wszelkie kwaśne owoce (im bardziej kwaśne tym lepiej, moim hitem są jabłka, które pan w warzywniaku opisywał jako nadające się tylko do ciast)
    Pęcherz co rano rzeczywiście męczy, ale mój organizm chyba ma jakiś mechanizm przystosowawczy, bo nie jest w stanie mnie to siłą wyciągnąć z łóżka, zanim sama nie zechcę się ruszyć, zdarzało mi się nieświadomie zasnać ponownie z pełnym pęcherzem.
    Za to zwiększyło mi się zapotrzebowanie na sen, ale to głównie w 1 trymestrze. Wtedy mogłam spać nieprawdopodobną ilosć godzin, zaczęłam kłaść sie wcześniej i wstawać później i zasypiać w ciagu dnia, co wcześniej mi się nie zdarzało. W drugim jest lepiej, znowu powróciłam do swoich normalnych godzin funkcjonowania, chociaż wraz z nadejściem jesieni znowu nachodzi mnie senność. Ale u mnie ta senność spotęgowana jest niskim ciśnieniem, które w ciaży mi jakoś spadło.
    3 trymestr jeszcze przede mną, zobaczymy jak będzie dalej, ale jak na razie jest całkiem dobrze :)

    OdpowiedzUsuń