Aktualizacja ciążowa - wpis zdecydowanie osobisty.

Zaczynamy ósmy miesiąc . Docieramy powoli do finiszu, którego szczerze mówiąc - nie mogę się doczekać. Mój Mały Człowiek śni mi się po n...


Zaczynamy ósmy miesiąc. Docieramy powoli do finiszu, którego szczerze mówiąc - nie mogę się doczekać. Mój Mały Człowiek śni mi się po nocach, w realistycznych snach, które o poranku mieszają mi się z rzeczywistością i rozglądam się za nim w łóżku, gdzie się podziewa, skoro chwilę wcześniej leżał obok i patrzył swoimi ślicznymi, dziecięcymi oczami.

Ciąża zmienia.
Zmienia spojrzenie na życie, na świat, na swoich bliskich i na siebie samą.
Chociaż początek ciąży był dla mnie emocjonalnie trudny (bo nie chciałam tak szybko, bo nie tak jak planowałam, bo nie czułam się gotowa, bo byłam przerażona, bo warunki finansowe moim zdaniem niewystarczające itp.), nie byłam podekscytowana kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście, ani nie celebrowałam na początku swojego stanu, dziś nie zamieniłabym tego stanu na nic innego. Nie chciałabym cofnąć czasu, raczej go przyspieszyć. 

Strasznie zazdroszczę Marioli, że ma swojego Tośka już na świecie.Przeżywałam jej poród, jakbym siedziała na porodówce, jakbym była bezpośrednim uczestnikiem przestępującym z nogi na nogę i czekała na pierwszy krzyk dziecka. Chciałabym mieć swój już za sobą i też móc trzymać Potomka w ramionach. 
A pamiętam, jak jeszcze kilka miesięcy temu z paniką w oczach dotykałam brzucha i zastanawiałam się "co z nami wszystkimi będzie?". Pierwsze co zrobiłam po odczytaniu testu to poinformowanie swojego męża o tym, jaka "spotkała nas katastrofa", a potem wzięłam długą, ciepłą kąpiel i mogłam się swobodnie popłakać. 
Czy z tego powodu jestem złą matką? Chyba nie.

Przez te ostatnie miesiące dojrzewało we mnie nowe życie i dojrzewałam ja - jako kobieta. Dziś, po pół roku świadomej ciąży, na mnóstwo rzeczy patrzę zupełnie inaczej. Podobam się sobie, mimo dodatkowych 13 kilogramów i rozstępów, które pojawiły się kilka dni temu, czuję się atrakcyjnie. Zachwyca mnie mój Mąż, uwielbiam go do granic możliwości, zwłaszcza kiedy całuje mnie w brzuch i mówi "Halo! Tu Tata! Tu Tata! Bez odbioru!". Nauczyłam się rezygnować z wielu rzeczy dla własnego dobra, choć przyszło mi to z wielkim trudem, żeby odstawiać ambicje na bok. 

Czuję w każdej komórce swojego ciała, że dam radę! Panika i strach, że nie będę potrafiła ogarnąć całej tej sytuacji, odeszły gdzieś na bok. Jestem pełna wiary w to, że będzie idealnie. Krytyka i zniechęcenie ze strony innych ludzi też straciły na znaczeniu. 
Myślę, że nigdy nie byłabym bardziej gotowa na dziecko. Nigdy nie nastąpiłby na tyle "odpowiedni czas", żeby się na to zdecydować i pewnie odwlekałabym to w nieskończoność, zawsze byłoby jakieś "ale"

Nie żałuję. 
Nie żałuję ani jednej chwili. Ani jednej przepłakanej nocy, ani jednego wybuchu śmiechu, ani jednego ukłucia w kręgosłupie, ani jednej zadyszki podczas mówienia czy chodzenia, ani jednej przespanej dodatkowo godziny i ani jednego leniwego momentu, ani jednej bezsennej nocy, ani jednego ataku histerii, ani jednego momentu rozpaczy, ani jednego błogiego uczucia ruchu mojego dziecka... Niczego nie żałuję. 
W pół roku dojrzałam. 

Jeżeli ktokolwiek powie mi, że nie jest gotowy na dziecko, odpowiem że nigdy nie będzie bardziej gotowy niż w tym momencie. Wierzę, że uda mi mi się pogodzić rodzicielstwo z życiem zawodowym, z pasjami i z życiem towarzyskim. Głęboko w moim sercu zapadł tekst Edyty z LifeSkillsAcademy, że da się. 
I zamierzam tego dokonać, bo wierzę, że damy z K. sobie radę. 


Mogą Ci się spodobać:

39 komentarze

  1. Jasne, że dacie radę :) Trzymam za was kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny brzuszek, aż zazdroszczę :):)
    Cieszę się, że mój artykuł był przydatny - oczywiście, że się da - da się z uśmiechem i radością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę go polecać chyba aż do śmierci, bo ten artykuł autentycznie daje potężnego, pozytywnego kopa i każdej mamie się przyda :)

      Usuń
  3. Oj słodkości ;))) Tobie zostało 65 dni, a mi aż 161. !!! ;O
    I co ja mam powiedzieć????? helołłł też już chcę koniec sierpnia i tulenie bobasa ;( jak urodzę to Twój Filipko będzie już miał ponad 3 miesiące! Gdzie tu sprawiedliwość?? ;D Kobiety powinny zachodzić w ciąże w podobnych terminach a nie ;D Najpierw nam Maryś narobiła ochoty, za kilka chwil Ty się wypakujesz i zostanę sama, samiutka!!!! Jestem oburzona!!! ;D
    Brzuszek masz piękny.;) Szybko Ci ten czas zleciał? ;) Buziaczki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo szybko, choć teraz zaczyna się już dłużyć :)
      Poza Tobą mam jeszcze 4 koleżanki - ciężarówki, ale wszystkie mają terminy po mnie ;) Za to w ciągu ostatnich dwóch tygodni urodziła Maryś i moja kuzynka. Sezon porodowy w tym roku szalony :)

      Usuń
  4. Muszę znaleźć blogową kolejną bratnią duszę!!!!! Znasz kogoś kto ma termin chociaż na lipiec?? ;D hehehe ;D Bo zostanę sama, a Wy będziecie mnie zasypywać postami o dziudziusiach!! ;D Mi się już dłuży strasznie.. a Dopiero dziś zaczęłam 18 tydzień ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam termin na wrzesień więc nie martw się, nie jesteś sama:)

      Usuń
  5. nie powiem ze zazdroszcze, bo ciaza dla mnie w tym momencie z racji mojego wieku to bylaby katastrofa, ale milo sie patrzy na takie szczescie :) wytrwalosci!no i zeby ci szybko zlecialo :p

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo a czy mamuśka Wioletta ma blogaaa? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niet, nie ma. Nawet fejsa nie ma. Szanuje sobie dziewczyna prywatność na maxa, hehehe :)

      Usuń
    2. Oj, no bez przesady:p prywatność prywatnością Żelku :P
      bardziej to jest kwestia marnotrawienia czasu (w przyp.fejsbuka)
      Prowadzenie bloga? Próbowałam, ale u mnie zawsze problemem było tworzyć jakiekolwiek dłuższe formy wypowiedzi :D ale kto wie, może sie skusze, jeszcze przed lipcem ;)
      Asia moje gratulacje :P
      Wiola R.( tzn. stare R. teraz K. haha )

      Usuń
    3. panna0ceanna28 marca, 2013

      Wiola zakładaj bo muszę mieć wsparcie w tym wszystkim ;-) również Ci gratuluje ;-) czekam na Twojego bloga - wymusze go na Tobie ;-)

      Usuń
    4. Hahaha, Wiola - można pomarnotrawić czas przy fejsie, a można pomarnotrawić przed telewizorem :P
      Zawsze mogę Ci pomóc założyć bloga i ogarnąć temat technicznie ;) Wystarczy tylko słowo ;)

      Usuń
    5. Wiesz Żelku :) dobry serial nie jest zły :D
      I wciąż nie poczułam klimatu 'LUBIĘ TO!' :P hehe i raczej się to nie zmieni ;)
      A co do blogu, zastanowim się:)damy znać :D

      W.;*

      Usuń
  7. a to Małpa no! ;D;D hmm musisz mi znaleźć blogową ciężarówkę z późniejszym terminem porodu niż Twój ;D;D;D to Twoje zadanie !! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. trzymaj się dzielnie, "meta" już blisko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam na tą "metę" (co jednocześnie też jest startem kolejnej przygody) z niecierpliwością ;)

      Usuń
  9. Pięknie powiedziane, dodałaś otuchy wszystkim, którzy tego potrzebowali ze mną włącznie. Dzidziusia jeszcze nie mam, ale Twoje słowa, że nigdy się nie będzie bardziej gotowym na dziecko niż w tym momencie, są bardzo budujące. Naprawdę. Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny post ;) Czuję, że będziesz wspaniałą matką, tego Ci życzę i trzymam kciuki :) Dzielna kobita z Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Ci bardzo! Mam nadzieję, że dobra matka ze mnie będzie :)

      Usuń
  11. Pięknie o tym mówisz (piszesz)! i trzymam za Ciebie/Was kciuki!!! :))) kiss!

    OdpowiedzUsuń
  12. A tak na serio teraz ;)
    To mimo, że nasz bobas był planowany, wyczekiwany i w ogóle to po zrobieniu testu, pojawiło się przerażenie.. Głównie właśnie pod względem kasowym.. Czy damy radę, czy starczy na pieluchy, leki, mleko, jak nie uda się karmić cycem.. Nadal się obawiam tego ale liczę, że damy radę.. Sama będę jeść sam chleb byle dziecku zapewnić w miarę przyzwoite życie. To smutne, że w tym kraju musimy patrzeć na finanse by zdecydować się na bobasa czy też nie obawiać się czy się podoła..
    Potem doszły obawy, czy wszytko będzie ok, czy faktycznie jestem w ciąży, czy serce bije, czy dziecko jest zdrowe..
    Teraz pojawił się motyw stresu czy mój organizm pozwoli na prawidłowy rozwój.
    Ciągłe obawy, niepewność.
    Taki chyba urok.
    Masz rację, doroślejemy, wiele rozumiemy. Zaczynam np. rozumieć moją mamę, to jak się bała o mnie, to jakie rady dawała. Teraz to doceniam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wpadłam tu przez Bellę i od razu przejrzałam całego bloga!
    Masz piękne życie, gratuluję. Będę tu częściej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Cieszę się, że Ci się podoba i że zostajesz ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Wspaniały wpis. Taki życiowy. Po prostu. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wesołych Świąt!
    Opisuję swoje sny, zajrzyj do mnie ♥ http://and-when-i-close-my-eyes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio się zastanawiałam czy gdybym teraz była w ciąży czy byłabym gotowa na dziecko. Zdecydowanie nie. Wciąż na garnuszku rodziców, bez jakichkolwiek perspektyw. Jestem ciekawa ile jeszcze moje życie się musi zmienić bym wiedziałam, że mogę zaryzykować i zacząć starać się o dziecko.
    Trzymam kciuki i życzę pogody ducha oraz wiele siły. Ja też wierzę, że dasz radę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Podziwiam się za ten pozytywny sposób patrzenia na świat, zapewne życie dzięki niemu staje się lepsze.

    Życzę Wesołych Świąt i szczęśliwego rozwiązania!

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepięknie to napisałaś, przeczytałam z ogromną przyjemnością. Czuć od Ciebie jakiś taki niesamowity spokój... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystko pięknie napisane. Od wielu lat wszystkim powtarzam, że nie chce mieć dziecka - nie jestem gotowa, ale wiem, że kiedy przyjdzie taki moment to wszystko się zmieni. I ja się zmienię. Wtedy będę gotowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo powtarzałam ;) nie sądziłam jednak, że faktycznie może się to zmienić. A jednak :)

      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
    2. wiem, że się zmieni.
      a bo to nie raz człowiek powtarzał, że nie będzie się hajtać :D

      Usuń
  20. Uśmiechałam się do siebie czytając tego posta :) Poruszający.

    OdpowiedzUsuń
  21. Fantastycznie, że opisałaś ciążę z perspektywy. Z miejsca, w którym jesteś bardzo blisko swojego szczęścia. Wzruszyłam się strasznie! Chyba fajnie być taką mamą jak Ty - kreatywną, ambitną, która wie czego chce. Ja jestem mamą szwendającą się po kuchni, pichcącą i troszkę zazdroszczę. Powodzenia życzę i trzymam kciuki.

    P.s.
    Klinika na Łubinowej jest godna polecenie. Sprawdziłam sama :*

    OdpowiedzUsuń
  22. na pewno dasz rade, wszystkie damy radę... piękny post!

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy28 maja, 2013

    Miło było mi przeczytać tego posta jak również komentarze...moje dziecko również było w jakimś stopniu planowane...kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży bardzo się ucieszyłam ale również nie dowierzałam...teraz jestem w 21 tyg szczęście miesza się z obawami o różne sprawy...najbardziej czy będę umiała się zajmować takim maluszkiem, czy jak będzie płkał czy będe wiedziała o co mu chodzi...jk również boję się że nie będe umiała pogodzić pracy z wychowywaniem dziecka(a chciałabym być aktywna zawodowo)i studiami które kończe...ale to co przeczytałam tu doładowało mi baterie i myślę że dużo zależy od naszego nastawienia dziękuje;) i trzymam za Ciebie kcuki

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie spotkałam jeszcze nikogo kto ujął by to tak mądrze i z taką rezerwą...

    OdpowiedzUsuń